piątek, 20 lipca 2012

Kolejny raz robimy tło

Autorką kursu jest Czekoczyna, zapraszam Was na jej bloga po ogromną dawkę inspiracji :)

Dziś pokażę Wam ponownie jak zrobić ciekawe tło. Tym razem przy pomocy trochę mniejszej ilości środków.
Oto co nam będzie potrzebne:


Przede wszystkim coś na czym będziemy pracować, czyli w moim przypadku niewielki kartonik. Dopasowałam go do rozmiaru bloczka akrylowego, bo to on będzie główną gwiazdą wydarzenia. Ważne aby bloczek był czyściutki jak łza. Oprócz tego będziemy potrzebować małego atomizera z wodą. Koniecznie mały bo zależy nam na tym, aby psikał drobnymi kropelkami. Potrzebne nam też będą nasze ulubione kolory tuszów Distress. Ja w tej pracy użyłam trzech i uważam, że to maksymalna ilość z jaką powinniśmy się przy tej technice bawić. Połączenie więcej niż trzech kolorów może dawać już nienajciekawsze, zbyt brudne wyniki. Do tego standardowe narzędzia do embossingu na gorąco, czyli tusz, nagrzewnica, proszek i stempel.
Stempel pokrywamy długoschnącym tuszem (u mnie biały), odbijamy na kartce i szybko posypujemy dużą ilością pudru do embossingu (tu przezroczysty). Nadmiar zsypujemy do słoiczka, a pozostały na kartce stapiamy nagrzewnicą. W ten sposób otrzymujemy zembossingowane tło.


Teraz czas na nasze tusze. Bezpośrednio z gąbki nasączonej distressem nakładamy go na bloczek. Robimy to zdecydowanie przyciskając - nie rozmazując. Nakładamy w kilka miejsc i zmieniamy kolor, odbijając poduszkę obok innych plam.


Tak wygląda bloczek po skończeniu nakładania tuszów.


Teraz bierzemy atomizer z wodą w dłoń i z pewnej odległości psikamy raz, lub dwa razy na nasz bloczek. To z jakiej odległości i ile razy psikniemy uzależnia efekt naszej pracy. Im więcej wody, tym kolory będą delikatniejsze. Teraz możecie zobaczyć jak odcienie tuszów zaczynają się ze sobą łączyć.


Nadszedł czas na punkt kulminacyjny. Zdecydowanym ruchem obracamy bloczek tuszem do dołu i przykładamy go do naszego zembossingowanego papieru. Przyciskamy go mocno, a nawet jeszcze mocniej, jeśli chcemy by tusze dobrze się ze sobą połączyły i przykryły cały obszar pracy.


Jeśli efekt nas zadowala, delikatnie odrywamy bloczek od kartki i pozostawiamy ją do spokojnego wyschnięcia. Po tym czynność możemy powtórzyć, jeśli chcemy dodać więcej plam i zacieków. Polecam eksperymentować z ilością wody i tuszów nakładanych na bloczek, gdyż daje to bardzo różne i ciekawe efekty.

Ja swój papier po wyschnięciu odpowiednio docięłam oraz pogłębiłam niektóre kolory nakładając dodatkową (ale niewielką) warstwę tuszów. Potem podkleiłam innym papierem, postarzyłam, potuszowałam brzegi, dodałam napis i wyszedł mi prosty bilecik, który dołączyłam do prezentu:


Ta technika daje wiele możliwości. Wszystko zależy tylko od rozmiaru bloczka i wyobraźni. Zrobiłam również stronę art-journala wykorzystując ten sposób. Możecie zobaczyć tu jak kolory pięknie mi się połączyły. Widać tam też moje eksperymenty z ilością nakładanej wody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz